środa, 20 listopada 2013


A MOŻE TAK? 

PRACE W TOKU - 
"WIECZNY NIEDOCZAS" PÓKI CO CHYBA JUŻ ZE MNĄ ZOSTANIE...

DO ŚWIĄT POWOLUTKU.








Pozdrawiam;

A.

P.S

A wracając do tematu przedszkola.......to jest masakra i temat na krótkie opowiadanie bo na zabraniu poświęconym problemom w naszej grupie przedszkolnej czułam się jak Sigourney Weaver
w "OBCYM"
albo
Tommy Le Jones w " Ściganym"...

Aż chyba to opiszę, bo warto...

No ale wracając - wypisałam córkę z przedszkola państwowego, ponieważ 
nie zgadzam się na bylejakość i odwalanie swojej pracy w tym wypadku troski o rozwój dzieci.
Nie będę pisała tego jak to opowiedziałam moim znajomym - bo słowa były jednak niecenzuralne...

Ja rzadko idę na kompromis w sprawach dla mnie elementarnych, a w tej kwestii..........no cóż, jestem jak skała -
lub 
jak skomentowała jedna z mam - "ma Pani zbyt wygórowane wymagania".

Nie sądzę - mi się po prostu chce, nawet jak jestem zmęczona nawet jak jestem chora - bo tak mnie nauczono i w swoim życiu oferuję jakość, nie znoszę lenistwa i ignorancji - i tego wymagam od innych .


Jak w końcu trochę się wyśpię - odpalę dobre wino - bo wtedy i wena jest lepsza - to strzelę małego posta w tym temacie - bo sądzę że wiele osób zaskoczę tym
jakie standardy można napotkać w mieście stołecznym warszawa, w stolicy naszego cudownego kraju -tycząc również obywateli.


A.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

poznajmy się i dziękuję za odwiedziny!

A.