poniedziałek, 13 maja 2013


od autora- 

" THE LIFE ":


Nie mam co pokazać, nic nowego, nic więcej nic dalej.
Małe przygnębienie i dołek. Że za wolno, za mało, że może czas źle wykorzystany. Czasem nie da się wszystkiego pociągnąć choćby się chciało.

Nie piję, nie palę, nie nadużywam kawy - ani słodyczy, nie jestem zakupoholikiem nie jestem  uzależniona od kosmetyków, fryzjera, nowych butów ani ubrań.

 |
Ale......
Jest coś co uzależnia, wciąga - trzyma jak narkotyk. Nie jem, nie piję, nie czytam, nie oglądam, nie dzwonię, nie odbieram.
Choroba, co roku coraz silniejsza.

Rośliny, kwiaty, drzewa,sadzonki, nasionka, ZIELONE ZIELONE !- ciągle więcej, lepiej, szybciej ażeby już -a teraz, nie jutro, nie za tydzień. Wiosna tak szybko, tak prędko że muszę i już.
Chwastów pełno, a to przesadzić, a to wykopać a to wkopać, a to przenieść, opryskać bo robale, bo mszyce, to nawieźć, to odżywić, to nowy kompostownik postawić, to stary opróżnić.

Od rana do końca dnia póki widać póki widno -dobre 1,5 tygodnia, bo tak wyszło że musiałam tyle.
Internetu brak, bo się zerwał, trzeba zmienić - ale nie było możliwości.

Dzień i noc bez możliwości odwiedzenie blogowego świata.
Bez czytania i oglądania, co daje siłe , kopa i motywację do pójścia dalej, co poprawia humor, rozśmieszy - wzruszy, zastanowi.
Chwilami jak mrówka w słoiku, z zadaniem do wykonania, na tempo, na czas.
Zrobione 70% . Nie źle, ale i nie dobrze, i gryzie, i męczy że nie 100%, że jeszcze zostało, nie zrobione, nie skończone, a że nie wzejdzie na czas, a że można było jeszcze godzinę dłużej, a później pójść spać........

Praca własna, w plecy po całości. Nie ruszone bo cały dzień w ogrodzie, rano gotowanie, w przerwie karmienie i zabawa konieczna.
Wieczorami mycie, smarowanie, czytanie bajek. I sił brak by nałożyć krem na twarz, by do ręki wziąć ołówek, czy zeszyt, by przeczytać, by napisać.
Sen, sen sen.

Wróciłam do miasta na 4 dni. Teraz praca i treningi, normalne życie.

7ma -23trzecia.

Na weekend od piątku rano, znów między sadzonkami, nasionkami, chwastami - aż do końca sezonu.
Byle szybciej, byle więcej.
To choroba.
Ale taka dobra - chciana, cieszę się i dziękuję Bogu że mogę, że zdrowie jest, że jest za co kupić kolejne kwiatuszki, dzbanuszki i cudeńka. Ze dzieci wspaniałe i mąż dobry.
Ze sił brak często......... - to nic ale cieszę się że jest niedziela...................





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

poznajmy się i dziękuję za odwiedziny!

A.